niedziela, 23 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 9 ,,Wypadek"

Kobieta usiadła na kanapie trzymając synka w mocnych objęciach. Kiedy mały zasnął sama położyła się na kanapie , po godzinie obudziła się myśląc, że to był sen, jednak wokoło wszystko wyglądało tak samo, wszędzie wisiały fotografie. Kasia rozpłakała się, ale wiedziała, że musi by silna i szybko otarła płynące łzy, po czym ruszyła do kuchni, gdzie przygotowała obiad dla rodziny. Zegar wskazał godzinę piętnastą, Kasia pobiegła do pokoju synka, gdy ten się obudził. Wzięła go na ręce i ruszyła schodami w dół.  W połowie drogi stanęła, do drzwi rozległ się  dzwonek stała tak przez chwile, a pukanie nie ustępowało. Zeszła do salonu i położyła Michała w łóżeczku.
- Zaraz wrócę, tylko coś sprawdzę- powiedziała do chłopca całując go w policzek.
Odwróciła się od niego i podeszła do drzwi , jednak ich nie otworzyła.
- Kochanie jesteś w domu? - rozległ się głos z zewnątrz.
Kasia słysząc swojego męża od razu otworzyła mu drzwi.
- Zapomniałem kluczy. Czemu nie otworzyłaś wcześniej? - zapytał mężczyzna
Kiedy zobaczył ich salon nie czekając na odpowiedź żony spojrzał przestraszony na nią.
- Co się stało?
- Ktoś wszedł do naszego domu rano zaraz po wyjściu dziewczyn do szkoły.
- Nikogo nie widziałaś?
- Nie. Poszłam do łazienki kiedy wróciłam pięć minut później zastał to. - wskazała na obrazki.
- A co z Michałem?
Robert wziął synka na ręce i mocno go przytulił.
- Wszystko w porządku, ale on tu wtedy spał, mogło mu się coś stać.
Po policzkach kobiety popłynęły łzy, Robert podszedł do niej i przytulił ją, po czym dał jej chłopca.
- Potrzymaj go, a ja posprzątam to zanim przyjdą. 
Odwrócił się w stronę drzwi, podszedł do nich i zerwał kartkę, a następnie każdy pomalowany obrazek bliźniaczek. po pięciu minutach wszedł do kuchni i wyrzucił do kosza kartki, w tym momencie do domu weszły bliźniaczki. Przywitały się z braciszkiem, a następnie z rodzicami i wszyscy udali się do jadalni, gdzie zjedli obiad. Bliźniaczki pomogły mamie posprzątać po posiłku, a później udały się na piętro jednak kiedy znajdowały się przed drzwiami do swoich pokoi zatrzymały się równocześnie i spojrzały na siebie .
- Nie uważasz, że rodzice coś ukrywają przed nami? - zapytała Gosia.
- Myślę, że po prostu przejmują się tą sprawą. 
- Może masz racje.
- Gdyby coś wiedzieli coś to na pewno by nam powiedzieli.
- Ok. to chodźmy do mojego pokoju i odróbmy dzisiaj razem lekcje.
- Zgoda. 
                                  *********
Przez zasłony po pomieszczeń w domu zaglądały promienie porannego słońca. Bliźniaczki zeszły do jadalni,gdzie zjadły śniadanie z rodzicami. Kiedy  Robert wyszedł do pracy Małgosia zwróciła się do Kasi.
- Mamo, czy wy coś wiecie i nie chcecie nam o tym powiedzieć?
- Nie córeczko, a teraz idźcie do szkoły bo się spóźnicie.
- Możecie wyrzucić przy okazji śmiecie do kosza przed domem.
- Dobrze.
Dziewczyny Wszły na podwórko, Gosia podeszła do kosza i go otworzyła.
- Zaczekaj - powiedziała Maja - Wczoraj jak wróciłyśmy do domu tata wyrzucał coś, jak zobaczył, że już jesteśmy trochę się przestraszył, że coś zobaczyłyśmy.
- Masz rację. Mam zobaczyć do tego worka? zapytała Gosa
- Tak. 
Nastolatki otworzyły worek ze śmieciami, znajdowały się nich tylko brudne kartki. Wyjęły kilka, a kiedy spojrzały na nie zaniemówiły.
- Wyrzuć To - powiedziała przestraszona Gosia. 
Po dziesięciu minutach Były już w szkole, szły korytarzem milcząc. Zbliżała się dyskoteka. Gosia kiedy była z Maćkiem to zawsze chodziła z nim na zabawy, ale teraz miał być inaczej, już nie są razem, jednak w tych  okolicznościach nie potrafiła o tym myśleć. W głowie miała tylko jedna rzecz , a mianowicie pomalowane zdjęcia. Bliźniaczki podeszły do pozostałych uczniów ich klasy. Stała tam Paulina razem ze swoimi dwiema koleżankami. Widząc zamyślone dziewczyny uśmiechnęła się kpiąco, pomimo,że miała im już nie dokuczać, nie potrafiła się powstrzymać od wypowiedzenia na głos swojego komentarza.
- Co ty taka zamyślona Gośka, pewnie przykro ci,że pójdziesz na dyskotekę sama? No ale to przecież ty zerwała z Maćkiem, a nie on z tobą, masz wyrzuty sumienia, po tak długim czasie?
Nastolatka spojrzała na Paula, kompletnie zapomniała o dyskotece.
- Nie obchodzi mnie jakąś głupia dyskoteka.- skłamała, w głębi serca czuła pustkę.- ty zawsze idziesz sama, bo kto by chciał z tobą iść
- Ja w porównaniu z tobą mam z kim iść - odezwała się Paulina.
- w takim razie gratuluję, jestem ciekawa który chłopak jest takim idiotą, że cie zaprosił, wiesz co żal mi jego wyboru.
- a to ty nie wiesz kto mnie zaprosił, gdyby to usłyszał ciekawe co by na to powiedział.
-  Nie obchodzi mnie to.
Małgosia wyminęła koleżankę i weszła do klasy, a za nią Maja.
Rozpoczęła się lekcja, komórka w kieszenie Mai zawibrowała, dziewczyna sięgnęła po nią i odczytała sms, był on od chłopaka, z którym była od niedawna, a dokładnie od pewnego niedzielnego spaceru. Odwróciła głowę w jego stronę, Kuba patrzył na nią czekając na odpowiedź, Maja pokiwała trwiedząco głowa na co on się szeroko uśmiechnął.
- zaprosił cię na dyskotekę?- szepnęła Gosia do Mai.
- Tak.
- To znakomicie. - uśmiechnęła się , ale nie szczerze.
Małgosia bardzo cieszyła się,że jej siostra jest szczęśliwa, ale jej samej nic się nie układało. Nagle przypomniała sobie słowa Karola jednego z Najstarszych.
- Nie możemy wiązać się ze śmiertelnymi, ani z nimi się przyjaźnić - powtórzyła słowa w myślach.
Mai ponownie przyszedł sms od Kuby, jednak, kiedy go przeczytała otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia.
- ,, Myślę, że ty powinnaś o tym powiedzieć Gosi. Wszyscy mówią,że maciek zaprosił Paule na dyskotekę, moim zdaniem to ona go zmusiła, jedno jest pewne, ze idą razem na dyskotekę. maciek jest moim przyjacielem i nie wierze,żeby okazał się takim idiotą i wybrał Paulinę zamiast walczyć o Goskę".
Do końca lekcji Maja nie mogła się skupić rozmyślała, czy powinna powiedzieć Gosi o najnowszej wiadomości. Małgosia pogrążona w swoich myślach nie usłyszała dzwonka na przerwę, ocknęła się  dopiero, kiedy siostra zapytała się jej ze współczuciem.
- Idziesz na przerwę czy zostajesz tutaj.
- Już idę.
Szybko się spakowała, kiedy ostatnie opuszczały klasę maja podieła decyzję. 
- zaczeka, - nastolatka złapała siostrę za rękę- 
muszę ci o czymś powiedzieć. Nie wiem czy dobrze robię, ale lepiej, żebyś dowiedziała się tego ode mnie niż od innych uczniów.
- Możesz jaśniej mówić?
- Chodzi o to, że ... - urwała by spojrzeć na siostrę- tym chłopakiem, z którym Paula idzie na dykoteke i którego  wyzywałaś jest Maciek.
Gosia poczuła się jakby wylał ktoś na nią zimną wodę nie wiedziała co powiedzieć. zerwała z Maćkiem,ale nadal go kochała.Myślała, że się zmieni i będzie chciał z nią być. To był dla niej szok. nie chciała, żeby Maja się o tym dowiedziała, dlatego udała, że ja to nie obchodzi, jednak jej to nie wyszło.
- Tak, to im gratuluję, piękna z nich para, a po za tym nie obchodzi mnie on, może robić co chce.
- Nie udawaj, przecież widzę, że nadal go kochasz, czemu nie chcesz z nim porozmawiać?
- Bo on mi tej rozmowy nie zaproponował. A teraz chodźmy na lekcję,bo już jest dzwonek.
Obie ruszyły w stronę klasy od matematyki, która znajdowała się na piętrze. Weszły z pozostałymi do klasy i zajęły miejsca. kiedy nauczyciela na chwilę wyszła, Natalka postanowiła to wykorzystać.
- Słyszałaś Gośka kogo zaprosił Maciek- uśmiechnęła się kpiąco.
Gosia spojrzała na siostrę, która tylko szepnęła
 - Nie reaguj na nia, chce cię wkurzyć
Tym razem odezwała się Patrycja.
- Chyba wiedziałaś, bo nie wyglądasz na zaskoczoną.
Maja wiedziała, że zrobiła dobrze mówiąc prawdę siostrze.
- nie obchodzi mnie to - krzyknęła zdenerwowana bliźniaczka.
- Nie kłam wiem, że ... - zaczęła Paulina, jednak nie skończyła, ponieważ do klasy wróciła nauczycielka.
Do końca matematyki nikt nie dręczył już Małgosi. Kiedy zadzwonił dzwonek dziewczyna wyszła szybko z klasy razem z siostra, jednak Paula ze swoimi przyjaciółkami podeszły do nich.
- Popatrz na to - odezwała się Paulina, pokazując jej zdjęcie, na którym całowała się Maćkiem.
W oczach Gosi pojawiły się łzy, jednak powstrzymała się, żeby nie popłynęły po jej policzkach.
- Nie będziesz z nim już, jesteś dla niego nikim, pogódź się, że nikt się tobą nie przejmuję, że cierpisz.
- Przestań i o odczep się wreszcie od nas - krzyknęła Maja głośno, że wszyscy uczniowie, którzy byli na pietrze skierowali swój wzrok na dziewczynę
Gosia nie wytrzymała, zaczęła biec, jej serce biło coraz szybciej, po twarzy płynęły łzy. Słyszała głosy wokół siebie siostrę, która biegła za nią i wołała,żeby się zatrzymała. Wbiegła na schody, na ich górze poślizgnęła się i spadła na sam dół schodów. Zanim straciła przytomność usłyszała w oddali zrozpaczony głos Mai. Woków leżącej na podłodze dziewczyny zebrało się większość uczniów.
Po chwili przybiegło kilku nauczycieli, którzy zadzwonili na pogotowie. Trójka przyjaciółek stała przy ścianie i cicho się śmiały z obecnego zdarzenia. Maja była w szoku, klęczała przy siostrze, której nauczycielka udzielała pierwszej pomocy, jednak dziewczyna pozostawała nadal nieprzytomna. Maja płakała, miała najgorsze myśli, jej łzy spływały po twarzy nie miała siły się podnieść, wiedziała, że musi zadzwonić do mamy, tak wie zrobiła. Po chwili przyjechało pogotowie, a tuz za nim Kasia. Wysiadła z samochodu, zabrała z niego kołyskę z synkiem i  pobiegła do szkoły na korytarzu, uczniowie prowadzeni przez nauczycieli zaczęli rozchodzić się do klas, dyrektor z jedna nauczycielka stali przy roztrzęsionej Mai, do której podeszła lekarka z pogotowia. Kasia spojrzała w bok córki i dostrzegła drugą, którą reanimowało trójka ludzi z pogotowia. Kobieta podbiegła do Mai i podała jej kołyskę z Michałem, a następnie podeszła do Gosi, którą zabierali do karetki.
- Co z nią?
- Nie jest dobrze, nie oddycha samodzielnie jest nieprzytomna, zabieramy ja do szpitala.
Mężczyzna podał jej adres i odjechali. Kasia była przestraszona jak nigdy, podeszła do córki, którą mocno przytuliła.
- Daj małego- wzięła od nastolatki kołyskę - zawiozę cie do domu.
- Nie, pojadę z tobą do szpitala.
jeśli nie chcesz zostać sama w domu, to zawiozę cię i Michała do babci, nie będę zabierać go do szpitala.
- Zadzwoniłaś już do taty?
- Jeszcze nie. Zabierzemy potrzebne rzeczy dla was i dla Gosi.
- Dowidzenia - powiedziała kobieta do nauczycieli
Opuściły szkołę i pojechały do domu. Maja szybko pobiegła do swojego pokoju zabrała najpotrzebniejsze rzecz, i pobiegła do pokoju obok,gdy tam weszła rozpłakała się bardziej. Poparzyła na fotografię stojącą przy łóżku, przedstawiła ona Roześmianą Gosię i Maćka.
- Nigdy ci tego nie wybaczę Maciek - powiedziała przez łzy w stronę zdjęcia.
Spakowała do torby rzeczy siostry i zeszła na dół do salonu, gdzie stała torba z ciuszkami i przydatnymi przedmiotami dla Michała. W łóżeczku spał chłopczyk, nastolatka wzięła go na ręce i szepnęła.
- Mam nadzieję, że z nasza siostra będzie wszystko dobrze i kiedyś razem z nia będę uczyła cię chodzić
Do domu weszła Kasia miała czerwona twarz od płaczu podeszła do swoich dzieci i odezwała się prawie niedosłyszalnie.
- Ja też w to wierzę. To wszystkie rzeczy? - wskazała na torby w pomieszczeniu
- Tak, a wózek Michałka?
- Właśnie go włożyłam do wózka.
Kobieta wzięła dwie torby i wyszła na podwórko. Nastolatka włożyła śpiącego brata do fotelika, przypięła go i wyszła na zewnątrz.
- Daj mi małego, przypnę fotelik w samochodzie - Powiedziała Kasia.
Maj kiwnęła głową i wróciła się do salonu po ostatnia torbę, Zamknęła drzwi do domu i wsiadła do auta.
- Wszystko wzięłyśmy-spytała Kasia
- Tak, możemy jechać. Dzwoniłaś, mamo do taty.
- Powinien być już w szpitalu.
Po dwudziestu minutach samochód zatrzymał się przed dużym domem. zabrały odpowiednie rzeczy z samochodu i weszły do budynku, Kasia wróciła do auta i wróciła z synkiem leżącym w kołysce.
- Tato Maja wszystko ci wyjaśni ja muszę juz jechać pocałowała synka w czółko i wyszła z domu.
Po piętnastu minutach była w szpitalu, wbiegła do windy, po chwili znajdowała się na drugim pietrze, wyszła szybko na korytarz, na końcu stał mężczyzna. Podbiegła do niego i mocno go przytuliła.
- Wiadomo coś już?- spytała Kasia.
- Zabrali ją na salę operacyjną.- powiedział Robert.
- Na sale operacyjną? - powtórzyła
Kobieta opadła na najbliższe krzesło i zakryła twarz rękami. Rozpłakała się, obok usiadł jej mąż, popatrzyła na niego, jego oczy były pełne łez.
- Ona ma dopiero szesnaście lat. - powiedziała cicho Kasia.
- A my po trzydzieści sześć i możemy stracić nasze dziecko-dodał.
- Tak, siedemnaści lat temu braliśmy ślub.
- Mieliśmy wtedy po dziewiętnaście lat,  rok później urodziły się dziewczynki - uśmiechnął się.
Przez godzinę małżeństwo chodziło po korytarzu, ikt z sali operacyjnej nie wychodził, nie wiedzieli, czy ich córka żyje, tak strasznie się bali. w końcu drzwi Sice otworzyły i wyszedł lekarz z jego twarzy  nie można było nic odczytać podeszli do niego , on popatrzył na nic i powiedział.
- to była trudna operacja państwa córka...przerwał, bo obok niego pojawiła się pielęgniarka.
                      **********************






czwartek, 20 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 8 ,,Groźby"

Minęły trzy tygodnie, zaczął się październik. Był sobotni ranek.
Maja obudziła się wcześnie i nie mogąc zasną postanowiła włączyć laptopa. usiadła na łóżku, weszła na pocztę i zauważyła,że ma nowa wiadomość. Otworzyła ja i zamarła, jej serce biło szybko i mocno. Zerwała się z  łóżka i wybiegła ze swojej sypialni. Obok w pokoju spała Gosia, kiedy drzwi zamaszyście otworzyły się i zamknęły za osoba, która weszła do pomieszczenia , a następnie krzyknęła przerażona Dziewczyna gwałtownie się obudziła i wstała z łóżka.
- Gosia musisz to zobaczyć, szybko!
- Dobrze.
Obie usiadły na łóżku, Maja podała laptop siostrze, która otworzyła usta,żeby coś powiedzieć, jednak kiedy przeczytała wiadomość zamknęła je i wpatrywała się w nią przestraszona. przez chwile panowała cisza, Małgosia chcąc ja przerwać, wstała z łóżka i sięgnęła po swojego laptopa, po czym zwróciła się do siostry,
- Sprawdzę czy ja też to dostałam.
Maja pokiwała głową i powtórzyła przeczytane wcześniej zdanie.
- Miej się na baczności, to co się wydarzyło w ciągu ostatnich tygodni to dopiero początek, niedługo cie dopadnę.
- I ta data, przecież to za trzy dni- dodała Gosia - zobacz ja mam inną.
- Będziesz cierpieć, a później będziesz świadkiem śmierci twojej siostry- przeczytała Maja
- To nie wszystko spójrz tutaj. Koś napisał żebyśmy pilnowały Michała.t
- mam zginąć za trzy dni a ty będziesz tego swiadkiem?- spytała cicho nastolatka.
- Chodź pokażemy to rodzicom, może to tylko jakieś żarty.
- Nie sadzę, przecież przez trzy tygodnie ciągle się coś działo, wieczorami toś kręcił się wokół naszego domu, miałyśmy głuche telefony i te...
- Wiem nawet w szkole to się dzieje . masz racje to coś poważnego.
Bliźniaczki zeszły po schodach ,zatrzymały się przy wejściu do kuchni, przy stole zastali rodziców jedzących śniadanie i rozmawiających.
- Wyglądają na szczęśliwych, szkoda psuć im dzisiejszy dzień.
- pewnie Michał dzisiaj nie dokuczał w nocy, ale i tak musimy im powiedzieć.
Podeszły do rodziców i zaczęły po kolei opowiadać o ostatnich zdarzeniach.
-Co? Ktoś wam grozi? Nie pozwolę, żeby ktoś wam zrobił krzywdę- powiedziała Kasia patrząc na córki.
- I jeszcze piszą o Michałku. muszę spotkać się z reszta nieśmiertelnych.
Mamo nie płacz, wszystko będzie dobrze, Maja podeszła do kobiety i przytuliła się do niej.
- Mam nadzieję. Robert- zwróciła się do męża załatw to dzisiaj.
- zaraz pojadę tam, a wy uważajcie na siebie. 
Pożegnał się z rodziną i wyszedł z domu. Było południe, kiedy drzwi od ich domu otworzyły się i do środka wszedł Mężczyzna.
Był w strasznym humorze.
- I co zapewnia na ochronę? - Spytała Kasia męża.
- Nie. powiedzieli , że nie będą się w to mieszać. To bardzo dziwne bo zawsze pomagaliśmy sobie, a najstarsi zapewniali bezpieczeństwo.
- Tym razem jest inaczej- wytraciła Kasia.
Minął weekend i nastał poniedziałek, kiedy Robert pojechał do pracy, a bliźniaczki do szkoły Kasia została sama w domu.
Położyła synka w łóżeczku w salonie i poszła do łazienki przebrać się w coś cieplejszego, po pięciu minutach wróciła i to co ujrzała tam zszokowało ja, że nie mogła się ruszyć, jednak po chwili podbiegła do synka i go wzięła na ręce. w całym salonie były poprzyczepiane zdjęcia jej córek pomalowane czerwonym flamastrem, a na drzwiach wejściowych wisiała duża kartka z napisem ,, Niedługo je stracisz uważaj na małego".
                   *************************

niedziela, 26 maja 2013

ROZDZIAŁ 7 ,,Spotkanie nieśmiertelnych"

Za oknami domu panował mrok, na niebie błyszczały gwiazdy, a duży księżyc oświetlał wnętrza pokoi bliźniaczek. Jasna twarz Gosi błyszczała w jego basku, a jej włosy połyskiwały niczym jakby były posypane brokatem. Maja wtulona w poduszkę spała, a światło znakomicie ukazywało jej smutny, zrozpaczony wyraz twarzy. Kiedy minęła długa noc, Małgosia otworzyła swoje duże, błyszczące, zielone oczy, po czym wstała z łóżka i ruszyła w stronę szafy. Z jej wnętrza wyciągnęła bluzkę w zielono-białe paski i ciemne rurki i wyszła z pokoju kierując się w stronę łazienki.
Po dwudziestu minutach.  Obok roześmianej Gosi pojawiła się smutna Maja. Miała na sobie takie same ciuchy jak jej sistra, chociaż różniły się kolorami bluzek.zapadła niezręczna cisza
-  Jak się czujesz córeczko? - zapytał Robert
- Dobrze - odpowiedziała nastolatka bardziej do siebie niż do taty.
- Jeśli źle się czujesz to może zostaniesz w domu ? - zaproponowała 
Kasia spoglądając z troską na córkę.
- Nie, trochę mnie boli nos ale jest lepiej.Jakby coś się działo to na pewno zadzwonię do ciebie mamo.
Rodzice wymienili spojrzenia, po czym kiwnęli twierdząco głowami, co oznaczał, że się zgadzają. Po śniadaniu dziewczyny pożegnały się ze swoim małym braciszkiem i wyszły na przystanek. Kiedy siedziały w autobusie obie wiedziały, że  natrętna Paula będzie komentowała ostatnie wydarzenie. Kiedy podeszły pod klasę w której miała się odbyć lekcja usłyszały niemiła słowa skierowane w ich stronę, pochodzące od Pauliny.
- I jak masz cały nos? Wiesz chciałam mocniej rzucić, no ale jakoś nie wyszło patrząc na ciebie.
- Ma złamany nos, a to dla ciebie nic - oburzyła się Gosia - może mam cię tak urządzić, pasowało by do twojej okropnej twarzy.
- Was to już nic nie oszpeci, obie jesteście jak czarownice.
Paula głośno się zaśmiała, a w jej ślad poszło kilka osób.
- Zaraz pożałujesz  tego co powiedziałaś - wykrzyknęła Gosia - przy czym rzuciła się stronę swojego najgorszego wroga, na szczęście Maja złapała siostrę w ostatnim momencie. Jednak to co wydarzyło się za kilka minut przeszło najśmielsze oczekiwania dziewczyn.
-  Co tu się dzieje? - zapytała zszokowana wychowawczyni.
- Nic odpowiedziała wściekła, ale lekko przestraszona Gosia .
- Proszę za mną  - powiedziała patrząc na trójkę nastolatek.
Zaprowadziła je do swojej klasy, po czym spytała z nutką niedowierzenia w głosie. 
- Dlaczego chciała zrobi krzywdę Paulinie - spytała Małgosię.
- Ja? - zdziwiła się dziewczyna - to nie moja wina tylko jej.
- O co ci chodzi, w co ty chcesz mnie wrobić? - oburzyła się Paula.
- To twoja wina, gdybyś nie wygadywała takich bzdur na mój i Mai temat to nie siedziałybyśmy tutaj. A tak wogóle to chciałam cie tylko postraszyć nie jestem taka głupia jak niektórzy żeby zrobi komuś krzywdę .
- Dobrze, przestańcie się kłócić- rozkazała pani Nowak.
-  To nie my zaczęłyśmy to ona powiedziała, że... - zaczęła Gosia  
- Ty się nie wtrącaj, kto by słuchał takiej kaleki jak ty- rzuciła Paula
Maja słysząc te słowa nie wytrzymała, wstała z miejsca i wybiegła z klasy. Małgosia wiedziała, że siostra przeżywa ostatnie wydarzenia w ich życiu  i może się coś stać więc ruszyła za siostrą, jednak kiedy była przy drzwiach odwróciła się do nauczycielki
- To z nią powinna pani coś zrobić - wskazała na koleżankę- a nie robić ze mnie czy z Mai brutalne nastolatki.
Posłała pani Nowak spojrzenie pełne nienawiści, po czym wybiegła na korytarz. Zauważyła siostrę skręcająca w stronę wyjścia ze szkoły. Dziewczyna pobiegła za bliźniaczka i złapała ja dopiero przed drzwiami budynku.
- Nie idź to nic nie da, chodźmy na lekcję.
Maja chwilę milczała, ale jednak się zgodziła. Kiedy nastolatki weszły do klasy zauważyły,że nie ma w niej Pauliny.
- Pewnie jest u Nowakowej. - szepnęła Gosia siostrze
- Dobrze jej, z nami się nie zadziera.
Reszta dnia bliźniaczkom minęła w spokoju pomimo, że Paula się pojawiła na kolejnych lekcjach, nie usłyszały od niej żadnego komentarza. Po południu, gdy Maja leżała na łóżku rozległ się dźwięk, spojrzała na komórkę i zauważyła, że sms, który do niej właśnie przyszedł jest od nieznanej osoby. kiedy skończyła go czyta na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, szybko odpisała i pobiegła do pokoju siostry. Zapukała, ale nie czekając na zaproszenie weszła do środka. Gosia spojrzała na siostrę i podeszła do niej.
- Ty w końcu jesteś uśmiechnięta.
- Tak, przeczytaj.
Podała bliźniaczce komórkę.
- Kuba zaprosił cię na niedzielny spacer? 
- Dokładnie, zawsze chciałam z nim być. Myślisz, że to się uda?
- No jasne, na pewno. Tak się cieszę, przynajmniej tobie się udaje.
- No co ty, Gosia pogodzisz się z Mackiem.
Dziewczyny jeszcze przez godzinę rozmawiały o swoich pierwszych miłościach. Słoneczne, piątkowe popołudnie skończyło się i nadeszła noc, zasłaniając całe niebo ciemnym płaszczem. Maja leżała na łóżku myśląc o spacerze z Kubą jednak, kiedy zrobiła się strasznie senna, jej oczy zamknęły się i zasnęła. Rano bliźniaczki obudził głośny płacz dziecka, mimo, że zaraz ustał wiedząc, że już nie zasną wstały, pospiesznie się ubrały i zeszły na śniadanie.
Przy śniadaniu małżonkowie poinformowali swoje córki, że po obiedzie muszą iść jak co miesiąc na spotkanie dla nieśmiertelnych.
Czas szybko zleciał, tak więc o czternastej Wilsonowie byli w drodze na zjazd wiecznie żyjących ludzi, jednak po trzydziesto minutowej jeździe samochód się zatrzymał i wysiadła z niego Kasia, zabierając z auta kołyskę z Michałem i ruszyła w stronę domu przed którym się znajdowali. Zadzwoniła dzwonkiem, a po chwili  drzwi się otworzyły i wyszła z nich starsza kobieta.
- Cześć mamo, zaopiekujesz się Michałkiem bo my musimy jechać - kiwnęła głową w stronę samochodu.
- Oczywiście kochanie, jak przyjedziecie po małego, to pogadamy.
- Dziękuję mamo.
Kasia podała kołyskę drugiej kobiecie, po czym wsiadła do auta.
Po piętnastu minutach byli na miejscu. Kiedy przekraczali próg dużego, starego budynku Gosia lekko się przestraszyła i złapała siostrę za ramię.
- Chyba wolałabym nie wiedzieć tego wszystkiego i siedzieć teraz na kanapie w domu.
- Wiesz co, ja chyba też to wolę.
Uśmiechnęły się do siebie i ruszyły za rodzicami dalej. Po chwili znajdowali się już przed wysokimi, brązowymi drzwiami
Robert położył dłoń na klamce, ale jej nie nacisnął, tylko odwrócił się do córek i zapytał z troską:
- Gotowe?
- Tak - odpowiedziały równocześnie.
Drzwi się otworzyły i Wilsonowie weszli do środka.W pomieszczeniu było około trzydziestu osób. Rodzina zajęła krzesła w środku sali. Maja popatrzyła na ściany, które były pomalowane czarną farbą, jej wzrok spoczywał na miejscu, w którym  widniał  duży, biały napis ,, Wkrótce Tajemnica Mroku zostanie ujawniona wszystkim nieśmiertelnym".
- Widzisz to zdanie - szepnęła Maja do siostry.
Gosia szybko spojrzała w miejsce, o którym mówiła nastolatka i przeczytała słowa.
- Ciekawe co to może oznaczać.
- Tak ciekawe.
Przez kolejne pięć minut pojawiło się jeszcze pięć minut. gdy drzwi otworzyły sie, a do środka weszło trzech starszych mężczyzn i tyle samo kobiet w pomieszczeniu zapadła cisza.
- Pewnie to są Najstarsi nieśmiertelni. - pomyślała Maja.
- Widzę, że pojawili się nowi-odezwał się jeden o imieniu Karol patrząc w stronę bliźniaczek .
Oczy wszystkich zgromadzonych spoczywały na nastolatkach. Przez pierwsze dziesięć minut rozmawiali o tym, że wkrótce zostanie wybrany nowy przywódca i nie będzie on jednym z Najstarszych, co było zaskoczeniem dla wielu. Następnie poinformowali, że niedaleko stąd dwoje zwykłych ludzi dowiedziało się o ich istnieniu.
- W tej sprawie zostały podjęte odpowiednie kroki, więc nie musicie się martwić,że zostaniecie zdemaskowani-oznajmiła kobieta Ksenia.
- A na sam koniec pragnę przypomnieć, że przyjaźń, a w najgorszym przypadku związanie się z osobą śmiertelną jest zabronione- mówiąc to Karl spojrzał na Maję.
- Skąd on może wiedzieć, że zamierzam się spotykać z Kubą, nawet jeśli to i tak nie zrezygnuję z niego - pomyślała dziewczyna.
- Ostrzegam, że ta osoba zostanie odpowiednio ukarana- dodał - i poinformuję tych , którzy nie wiedzą bądź zapomnieli, że wiem i  nie tylko ja-wskazał grupę Najstarszych - o was wszystko.
Lekko się uśmiechnął co jeszcze bardziej przestraszyło nastolatkę.
Kiedy spotkanie się skończyło Wilsonowie wsiedli do samochodu i pojechali do rodziców Kasi.
                           **********************




 
 
    
                    


sobota, 18 maja 2013

ROZDZIAŁ 6 ,,Wyznanie prawdy"

Gosia siedziała na kanapie i co chwilę spoglądała z niecierpliwością na zegarek.
- Tata powinien by w domu od dwóch godzi. Dlaczego go nie ma? Dlaczego mama nie dzwoni?- dziewczyna zadawała sama sobie pytania, ale dalej nie wiedziała co się dzieje. 
Upłynęło kolejne pół godziny nastolatka usłyszała dźwięki dobiegające z zewnątrz. Wstała szybko z kanapy i spojrzała przez okno. Przed dom podjechały dwa samochody z jednego wysiadł mężczyzna, a z drugiego kobieta z córką. Małgosia pobiegła w stronę drzwi, pospiesznie je otworzyła, a do środka weszli pozostali członkowie rodziny.
- Czemu was tak...- zaczęła dopytywac się Gosia, ale Kasia jej przerwała dopytując się o synka.
- Gdzie jest Michał?
- Śpi w swoim pokoju.
- To dobrze odetchnęła kobieta. 
Po czym podeszła do fotela i usiadła na nim. spojrzała w stronę córek i męża po czym odezwała się do nich z troską, a zarazem zdenerwowaniem i niedowierzeniem.
- Siadajcie, Maju nadal nie wiem co się stało.
- Po prostu dostałam piłką, to wszystko.
- Przestań mam tego dośc i ty tez powinnaś - odwróciła się w stronę siostry - dobrze wiesz kto ci to zrobił i, że to było celowe
- O czym ty mówisz córeczko? - tym razem głos zabrał mężczyzna. 
- O tym, że Paulina i jej dwie przyjaciółki dręczą nas od dawna.
Znosiłam to przez długi czas, stawiałam jej się, ale to co zrobiła Mai to była przesada. Pożałuje tego zobaczy! - krzyknęła 
- Nie możesz sama wymierzyc kary, jutro pujdę do szkoły i załatwię te sprawę.
- Pogorszysz tylko naszą sytuację - zbulwersowała się Gosia - to nie jest takie proste, będzie się na nas mściła.
- Po to są nauczyciele czy dyrektorka, żeby załatwi tę sprawę- zaczął Robert - w najgorszym przypadku przeniesiemy was do innej szkoły i wniesiemy sprawę do sądu.
- To ma by jakiś żart?! Nie odejdę ze szkoły, a jej dam satysfakcję pod żadnym warunkiem - krzyczała Gosia, przy czym wstała i zaczęła krąży po pokoju.
- Usiądź i przestań krzyczec bo obudzisz brata.
Nastolatka posłuchała mamę po czym zwróciła się do obojga rodziców, ale wcześnie spojrzała na siostrę, która siedziała przestraszona na kanapie i sie nie odzywała.
- Zgoda, ale nie przeniosę się do innej szkoły.
Małżonkowie wymienili spojrzenia po czym głos zabrał mężczyzna
- Dobrze, czy chcesz wiedziec dlaczego nas tak długo nie było?
- Oczywiście przecież przez cały czas się martwiłam.
Rozmawiali przez kolejną godzinę, po czym bliźniaczki poszły na piętro. Kiedy obie dziewczyny były już po wieczornej kąpieli, Małgosia podeszła do drzwi od pokoju siostry. W środku na łóżku leżała Maja, po jej policzkach spływały łzy kiedy usłyszała pukanie do drzwi otarła je i powiedziała tak cicho, że było to prawie ni możliwe do usłyszenia. Jednak drzwi sie otworzyły i do pokoju weszła Małgosia . spojrzała na siostrę , po czym do niej podeszła i mocno ją przytuliła.
- Wszystko będzie dobrze uwierz mi.
- Wierzę.
nastolatka udała sie do swojego pokoju i po pięciu minutach zasnęła, a jej siostra tak samo. Za oknami panowała ciemna noc.
                                  *******************
                                                   
      

poniedziałek, 13 maja 2013

ROZDZIAŁ 5 ,,Kłótnia w szkole"

Promienie porannego słońca wpadały przez duże niezasłonięte okno do pokoju, oświetlając przy tym twarz śpiącej Mai. Jej długie, czarne, pofalowane włosy śniły w blasku słońca.
W pokoju rozległ się głośny dźwięk budzika. Powieki dziewczyny zadrżały i ukazały jej piękne niebieskie oczy. Wyłączyła budzik, spojrzała przez okno, przy czym zauważyła, że zapowiada się słoneczny dzień. uśmiechnęła się i ruszyła do jadalni. zauważyła, że Gosia siedzi już przy stole i je śniadanie. Spojrzała na bliźniaczkę, a ich spojrzenie się spotkało. Obie pomyślało o nocnej rozmowie. Małgosia skinęła do siostry głową, a ona siadając powiedziała:
- Możemy porozmawiać mamo - zwróciła sie do kobiety, która właśnie weszła do jadalni niosąc sok i kładąc go na stole.
- Oczywiście - odezwała się Kasia.
- Chodzi o nieśmiertelnych - tym razem głos zabrała Gosia.
- A tak szczególnie o co? - zapytała córki
- Czy nieśmiertelni mogą umrzeć?
- Tak tyle, że nie z powodu wieku.A czemu pytacie?
- Bo nam w nocy...- zaczęła Maja, ale Gosia kopnęła ją w kostkę pod stołem wiec nie skończyła.
- Tak tylko chciałyśmy wiedzieć - pospiesznie odpowiedziała Małgosia idąc po schodach do łazienki. Po około czterdziestu minutach obie były gotowe do wyjścia do szkoły. Otwierając drzwi odwróciły sie w stronę rodziców i równoczesnie powiedziały:
- Pa.
- Miłego dnia w szkole - odpowiedziało małżeństwo.
Po pięciu minutach znajdowały sie na przystanku i razem z innymi czekały na autobus. Naprzeciwko  nich stał Maciek, uśmiechnął się do Gosi jednak ona nie odwzajemniła uśmiechu tylko obróciła się do niego plecami. Po dziesięciu minutach jazdy autobusem znajdowały się przed szkołą. Ruszyły w jej stronę, weszły do środka i weszły schodami na pierwsze pietro. Na końcu niego znajdowali sie inni ucznie z ich klasy. Podeszły do nich i od razu zauważyły kpiący uśmiech na twarzy Pauliny. Dziewczyna razem ze swoimi koleżankami Patrycja i Natalka zawsze śmiała się z bliźniaczek i tym razem było tak samo.
- Kiedy zobaczę was ubrane w nieidentyczne ciuchy?
- Odczep sie głupia barbi. - odpowiedziała jej ze złościa Gosia.
- Nie przecież maja inne kolory bluzek - do sprzeczki dołączyła Patrycja - i inne kolczyki - dodała pospiesznie.
- Nie twoja sprawa w co się ubieramy! - krzyknęła Maja.
w tej chwili wszyscy uczniowie stojący w pobliżu spojrzeli w jej stronę. Dziewczyna poczuła się trochę niezręcznie, ale była strasznie zła na koleżanki z klasy więc nie zwracała na uczniów uwagi tylko zwróciła sie do Pauliny:
- Nie znudziły ci sie te twoje uwagi, chyba jesteś zbyt pusta i żałosną blondynką.
Powiedziawszy te słowa wszyscy zaczęli się śmiać, a Paula zrobiła się wściekła i chciała coś powiedzieć, ale zadzwonił dzwonek na lekcje i nauczycielka przyszła pod klasę. Na lekcji panowała dość napięta atmosfera, więc kiedy skończyła się lekcja bliźniaczki cieszyły z końca lekcji.
Wyszły na korytarz i ruszyły w stronę wyjścia, poniew ich następna lekcja był wf, który miał być na podwórku. Przerwa minęła szybko i zaraz ponownie usłyszały dzwonek. Kiedy zaczęła się kolejna lekcja nic nie wskazywało na to, że ich wstrętne koleżanki będą chciały się odegrać na bliźniaczkach. Minęło piętnaście minut, siostry rzucały do kosza, jednak na chwilę przerwały, odłożyły piłkę i stanęły obok niego. Zaczęły cicho rozmawiać, widząc to Paula szepnęła coś do koleżanek, podniosła piłkę do kosza i wykorzystała nieuwagę Mai. Dziewczyna dostała piłka w nos i się przewróciła. Gosia pomogła wstać siostrze. Z nosa nastolatki leciała krew, pani podeszła do dziewczyny i kazała jej usiąść na pobliskiej ławce. Druga z bliźniaczek zadzwoniła do mamy. Kasia zjawiła się w szkole około dziesięć minut później, poniew teraz nie pracowała gdyż była na urlopie macieżyńskim.
Wysiadła z samochodu i wyciągnęła z niego fotelik, w którym   siedział Michał. Kobieta ruszyła w stronę córek. Na jej twarzy malował się strach i niepokój Podała kołyskę Gosi i zaprowadziła do samochodu Maję. Paula z koleżankami cichotały, od razu zauważyła to Małgosia. 
- Kto ci to zrobił córeczko? 
- Paulina - odpowiedziała za siostrę Gosia.
Kobieta odwróciła głowę w stronę dziewczyn z klasy i posłała groźne spojrzenie winowajczyni.
- Wsiadaj Gosiu, my pojedziemy do szpitala, a ty będziesz musiała zająć się bratem, bo tata jest w pracy.
- Dobrze powiedziała dziewczyna przypinając fotelik brata.
Po chwili odjechały spod szkoły.